Do galerii zawitałyśmy w sprawie sukienek na zbliżający się (małymi krokami) Komers.
Okazywało się że nie ma nic na mnie, pewnie przez mój niski wzrost.... Aż tu nagle, w poszukiwaniu prezentu dla Asi, weszłam do smyka. Mamie też powiedziałam że ma ze mną wejść.
Mama jak to mama, poszła do ciuchów dziecięcych, żeby pomarzyć o naszym dzieciństwie. Po jakimś czasie oglądania lalek i gadżetów z Violetty, marzeniu o nowym Pet Shopie (tak jestem dziecinna), oglądaniu lalek Barbie, maskotek i pizzy z żelków (o mutusiu tak o niej marzę!) wreszcie udałam się do mamy, która cały czas przyglądała się kolorowym ciuszkom.
- Agata, patrz jaka sukienka!
- Wydaje mi się że dla mnie za dziecinna.
No w sumie podobała mi się. Później wypatrzyłam granatową, elegancką sukienkę w moim i tylko moim stylu (ach ta oryginalność) i oznajmiłam mojej "współwypatrzającosukienkowatonciuchowoopiekunkokupowalce" , że idę obie przymierzyć. Mnie podobały się obie, świetnie na mnie leżały i w ogóle, ale mama nie chciała mi kupić tej granatowej. W końcu doszłyśmy do porozumienia i kupiłyśmy obie. O kurczę jaka byłam szczęśliwa!
Oprócz tego mama "współwypatrzająca....(5 minuts later)" kupiła mi getry z koniami i cupcake bo w ten tydzień jest festiwal słodyczy i obiecałam sobie, że jeszcze pojadę na babeczkę.
Jestem super radosna z tego wypadu do galerii. Mam nadzieję że będzie takich więcej. Pozdrawiam Asię, która teraz bawi się na stoku i mamę która jest główną bohaterką tego wpisu. Jutro nowy post.
Dobranoc! Agata.
Granatowa sukienka:
Wzorek na sukience:
Druga sukienka:
Kwiatek przy sukience:





Słuchaj, po ile były te sukienki? Bo już jestem w naszym małym mieście i może namówię mamę... :) Na prezen urodzinowy :D
OdpowiedzUsuńTo kiedy się umawiamy? Tęsknię... ^^